Archives

All posts for the month Sierpień, 2015

70 lat temu, w sierpniu 1945 roku Stany Zjednoczone użyły dwóch bomb atomowych przeciwko ludności cywilnej w Hiroshimie (6 sierpnia) i Nagasaki (9 sierpnia). Głównym celem tych ataków miało być doprowadzenie do kapitulacji Japonii. Cel osiągnięto, aczkolwiek o poddaniu się nie zadecydowali wojskowi, tylko cesarz Hirohito. Generalicja japońska miała zamiar walczyć dalej, a los ofiar bomby atomowej jej nie interesował.
Amerykanie z premedytacją skazali na zagładę dwa miasta, które nie odgrywały większej roli militarnej. Dwie bomby na dwa różne cele zrzucono także dlatego, aby porównać siłę rażenia bomby uranowej (Hiroshima) i plutonowej (Nagasaki). Bomba uranowa okazała się skuteczniejsza, ale marne to ,,pocieszenie” dla ofiar. Dokonano zatem makabrycznego eksperymentu. Łączna liczba zabitych w wyniku ataków atomowych przekroczyła 150 tysięcy ludzi, z tego co najmniej 78 tysięcy w Hiroshimie. Zabudowa została zniszczona w około 70%, przy czym w tzw. epicentrum wybuchu- dosłownie wszystko wyparowało. Nigdy wcześniej jedna czy też dwie bomby nie dokonały takich spustoszeń. Wina i odpowiedzialność Amerykanów, jeżeli chodzi o zagładę Nagasaki i Hiroshimy nie podlega dyskusji. Ale sami Japończycy także zachowywali się odrażająco. Od 1937 do 1945 roku potomkowie samurajów wymordowali ponad 16 milionów Chińczyków. Armia Cesarska znęcała się nad jeńcami wojennymi, których przetrzymywano w warunkach równie strasznych, jak w sowieckich i niemieckich obozach. Na tysiącach jeńców, w tym amerykańskich, brytyjskich i chińskich dokonywano zbrodniczych eksperymentów ,,medycznych”. Okrucieństwo tego typu doświadczeń przewyższyło nawet dokonania słynnego doktora Mengele z obozu w Auschwitz-Birkenau. Należy zatem mieć na uwadze, że wojna sama w sobie jest brudna i nie da się dokonać prostych ocen na zasadzie: ,dobry” i ,,zły”. Twierdzenie, że tylko nasi wrogowie popełniają zbrodnie, a my jesteśmy rycerscy i szlachetni, to kłamliwa propaganda na użytek opinii publicznej. Hiroshima i Nagasaki są klasycznym dowodem na potwierdzenie tej opinii. ,,Miłujący wolność” Amerykanie nie byli lepsi od japońskich przestępców wojennych.

Dariusz Dzionek

Krytycy Powstania Warszawskiego wyznają tezę, że gdyby zaniechano walki zbrojnej, to Warszawa przetrwała by wojnę w stanie takim, jak w lipcu 1944 roku, ze zniszczeniami getta i obiektów zburzonych jeszcze w roku 1939. Jednym słowem, poziom zniszczeń byłby w granicach 30% a nie 80%. Są to twierdzenia naiwne.
Niemcy szykowali się do obrony przed Armią Czerwoną na linii Wisły. Nawet, gdyby powstanie nie wybuchło, w drugiej połowie sierpnia 1944 roku prawdopodobny był początek ciężkich walk ulicznych, niemiecko-sowieckich. W efekcie bardzo możliwa była zagłada miasta tak jak w Leningradzie czy we Wrocławiu. Jeżeli Niemcy w 1945 roku zdecydowali się zamienić niemiecki wtedy Wrocław na twierdzę (Festung Breslau) i sprowokować straszliwe zniszczenia w grodzie nad Odrą, to z pewnością Warszawa nie mogła się spodziewać żadnej ulgi. Nie zapominajmy też, że i Berlin został doszczętnie zdruzgotany w trakcie zdobywania go przez Sowietów.
Nie ma prostej recepty na to, jak uniknąć zniszczenia miasta w czasie wojny. W każdym razie Warszawa miała realne szanse na ocalenie, gdyby jej władze poddały się Niemcom, ale jeszcze w 1939 roku, i to nie później niż 12 września (w tym czasie Niemcy czekali na odpowiedź w sprawie kapitulacji). Niestety, stolica broniła się jeszcze 2 tygodnie i o rozejm poproszono wtedy, gdy nieprzyjaciel już zniszczył np. Zamek Królewski i Teatr Wielki.
Tymczasem bez walki poddał się Kraków i co by nie powiedzieć, miasto wyszło na tym dobrze. Już 6 września 1939 roku Wehrmacht wkroczył do historycznej stolicy Polski. Kraków przetrwał II wojnę prawie bez zniszczeń, pomimo że w 1945 roku znowu przeszły przez niego wojska niemieckie i w dodatku sowieckie. Podobnie jak w Warszawie, tak i w Krakowie szalał niemiecki terror, w dzielnicy Płaszów powstał obóz koncentracyjny, a kościoły i muzea obrabowano z dóbr kulturalnych. Nikt jednak celowo nie burzył w Krakowie żadnych budowli, ani tym bardziej zabytków…
Podsumowując, Warszawa nie miała szczęścia w latach 1939-1945, Kraków dostał szansę i ją wykorzystał. Szczęściu trzeba pomóc-Warszawa sobie nie pomogła. Ale decydujący w tym względzie był nie rok 1944, tylko 1939.

Dariusz Dzionek